07 November 2013

MAFFASHION x LIESTYLE* PARTY - 15. 11. 2013 LUBLIN, KLUB CZEKOLADA

MAFFASHION i liestyle* łączą siły, aby odpalić niezapomniane party, w tym składzie po raz pierwszy w Lublinie - w Klubie Czekolada! Powodów do spotkania na parkiecie i przy barze jest więcej niż mnóstwo, liczymy więc na Wasze tłumne przybycie. Jeśli będziecie chcieli to Maff doradzi Wam co założyć, a Wujaszek jak to zdjąć :)
 Gorące głowy ostudzi zimna Perła Winter :D 

Na imprezie zagra trójmiejski łamacz serc niewieścich Miko Czajkowski oraz nasz Dobry Wilczur !!!

http://madamejulietta.blogspot.com/
https://vimeo.com/liestyle

EVENT: JEST POD TYM LINKIEM
more info soon!!!

04 November 2013

Z pamiętnika wujaszka liestyle* #38

Imprezka jakich wiele. Dziewczyny, chłopaki, alko, przystaweczki, muzyka i przestrzeń do zapełnienia przyszłymi wspomnieniami. Pierwsza godzina lekko spięta, poważna, nieśmiała. Po krępującym intro z każdą lufą jest raźniej. Wszyscy to wiemy więc każdy to robi bez zbędnego pierdolenia. 
 Cycki stłamszone w przyciasnych sukienkach, jak podróżni o 17ej w metrze, błagają o wolność. Rajstopy błyszczą często bardziej niż właścicielki, bo gadka się nie klei - może za mało pijani, a może nie ma o czym gadać. Wódka leje się raz do gardła, a raz na garderobę, ale nikomu to nie przeszkadza. 

Więcej zdjęć, a mniej akcji żeby zachować pozory przyzwoitości. Z drugiej strony 3 foty to nie kosmos więc może ktoś tu ściemnia. Tak naprawdę nie wszystko trzeba pokazywać, niech szuflada trzyma kilka pikantnych historyjek na długie zimowe wieczory. 

każdy taki balet zaczyna się niewinnie, a jednak wierzysz, że się rozkręci. Później dzieją się rzeczy, o których nie śniło się nawet filozofom. Nam się śniły. Dlatego to robimy. 

28 October 2013

LIESTYLE* PARTY HARD - Białystok, klub Rejs 18. 10. 2013

 Droga do Białegostoku z Ciocią, Szw∆grem i Pandą nie mogła być nudna. Ten ostatni snuł opowieści o starych dobrych czasach i nowych dobrych czasach puszczając w ruch butekę rudej. Sypał anegdotkami jak drogowcy piachem, ale jego nic nie mogło zaskoczyć - ani zima, ani pusta butelka, bo miał ich tyle, że wystarczyłoby jeszcze na drogę do Cieszyna przez Ełk. 
 Wpadliśmy do klubu wcześniej niż zwykle, bo chyba jeszcze nie bylo 11ej. Tłum przed wejściem, tłum w środku - wiedziałem, że aparat nie będzie długo leżał w kieszeni...
machnęliśmy po jednym, ale 7 razy, żeby wódka się nie grzała i zaczęliśmy robić to co umiemy najlepiej - ogień!


Zobaczylem ziomeczka w oldskulowej bluzie Toy Machine i aż łezka zakręcila mi się w oku, bo miałem kiedyś blacik Eda Templetona. Zbiłem piątkę i poszedłem szukać nowych przyjaciółek.

Wlepa za wlepą leciały w jedynie słusznym kierunku - na biuściki. Dziewczyny bardzo chętnie, a wielokrotnie też grupowo prężyły wdzięki, aby zdobyć odznakę. 



Nożyczki przy takich skarbach to wielkie niebezpieczeństwo. Ryzyko uszkodzenia tych dóbr natury sprowokowało mnie do odsunięcia delikwenta. 

 Sprawdziłem czy ostrza nie pocharatały delikatnej skóry oraz czy 


 Ziomek w tshircie liestyle* zawsze spoko. Jeden z moich ulubionych, z Justynką <3

 Ciocia Liestyle*. Siła spojrzenia czasami powstrzymuje mnie od zabawy w leśniczego biustów lub biustoszeryfa, ale tym razem byla bardziej wyrozumiała.

 Panda i Franz strzelali z kulek. Kto je toczył - tego nie wiem, ale dziewczyny dzielnie im kibicowały. 



Vixa!

Pląsając po klubie zauważyłem piękną blondyneczkę. Chyba była z koleżanką, ale słup mi zasłaniał i nie do końca to było takie istotne. Kupiłem jej piwko, ktore stłukła po 3 łykach, ale i tak byla słodziakiem. Dowiedziałem się tylko jak ma na imię, a reszty jakoś nie pamiętam. Po prostu jej nie słyszałem, za bardzo byłem skupiony na patrzeniu. Była taka spokojna i urocza, a ja taki najebany i bezradny. Kochałbym Ją, ale mieszka dalej niż 100 kilometrów ode mnie i chuj z tego będzie :)

 Taka dziara.

O 4:30 Panda zamknął kramik i ruszyliśmy do domu...

 ...a po drodze spotkaliśmy jeszcze kilka dziewczyn, którym pod nogami szurał żółty, jesienny liść, w głowach szumiała wódka, a w stanikach hulal wiatr, bo długo ich na sobie nie miały :). Koniec.

27 October 2013

Urodziny LIESTYLE* w Lublinie feat. TEEZY & I SAY MIKEY - Dom Kultury 19. 10. 2013

 Tak się złożyło, że robimy urodziny liestyle* ze 3 razy w roku, ale jakoś mi to nie przeszkadza. To był piękny dzień i poskładaliśmy się jak scyzoryki, ale taki sport wybraliśmy i liczymy się z koniecznością twardego treningu. Uciekłem z aftera w obawie o zdrowie, a raczej życie. Wybrałem po prostu mniejsze zło, ale w międzyczasie w Domu Kultury działo się i tak dużo ciekawych historii, ale nie wszystkie Wam dzisiaj opowiem. Kto był ten wie, ten lamus kto nie.

 Jak zwykle gorąco, jak zwykle blond, czarne i rude - tym razem jednak z przewagą blond, do których mam wielką słabość. Nie wiem czy jest sens pisać o tym jak było fajnie. Po prostu trzeba być na imprezkach liestyle* i starać się czerpać pełnymi garściami z dóbr, które oferuje atmosfera porozumienia ponad podziałami. Pod każdą postacią. Po bandzie. 

 Lubelskie biuściki są w pierwszej trójce w mojej prywatnej klasyfikacji. Oddech konkurencji z Białegostoku na karku lubelskich ślicznotek nie powinien jednak dawać im spokoju. Sam jestem ciekawy jakim wynikiem zakończymy październik. Jednocześnie jestem pełen nadziei i wiary w krakowskie i poznańskie wdzięki. Niech wygra lepszy! ( co nie znaczy, że większy). 

Teezy i Majki wygrali ten melanż, zgrali się fantastycznie i nawet chyba powymieniali kasetami. Dziewczyny nie zawiodły, klub pękał w szwach jak jeansy managera, a zastępy endorfin uwalniały się w naszych głowach do samego rana. Browarki ścigały się z wódką w maratonie do mojego gardła. Dobiegły wszystkie, zdradliwe suki, czego żałowałem przez dwa kolejne dni, ale i tak było warto. Szkoda tylko, że nie moglem zostać dłużej, bo chciałem jeszcze chwilę pogadać z kilkoma koleżankami, a chyba najbardziej z Kasią. Noce powinny trwać dwa razy dłużej, bo w dzień to już nie to samo. 

21 October 2013

Maffashion x Liestyle* party - feat. Flirtini - 17. 10. 2013. Łódź

 Zaczęło się niewinnie, bo to dopiero czwartek i nie byliśmy pewni czy powinniśmy rozciągać weekend. Po pierwszym secie szocików szybciutko zmieniliśmy zdanie i zaufaliśmy duchowi melanżu. Klub Czekolada miło nas ugościł - zdążyliśmy wypić za cycki wszystkich dziewczyn, ich zdrowie, stały wzrost objętości i kilka innych. Zostały jeszcze ze 4 butelki, które poświęciliśmy marzeniom, fanom, idolom i pogodzie. Zawsze jest za co wypić :)

 Mentos i Maff oraz Mentos i Mentos. Tysiące słodkich oraz miętowych łakoci pozwoliło tej nocy zapomnieć o uprzednio zjedzonych kebabach, golonkach, gołąbkach i pizzach. Buziaki były słodkie i o to chodziło! Flirtini jak zawsze zagrali mistrzowsko, chłopaki wiedzą jak szurać płytami i męczyć Serato. Zobaczycie sami jak było na filmie z imprezy, który już się klei.

Przed imprezą i po imprezie. Wciąż bezbłędna <3


 Wpadła do nas też Marinka. Stężenie pięknych dziewczyn było nie do wytrzymania. Więc nie wytrzymałem i poszedłem pić dalej.
 Po imprezie przekimał nas kochany Dr Pussy, znany łódzki player. Nie będę się o nim teraz rozpisywał, bo to temat na osobnego posta :D 

 Zajrzeliśmy na chwilę na Fashion Week, ale ciężko było wbić do modelek na backstage więc nie zagrzałem tam zbyt długo miejsca. Pojeździłem sobie chwilkę takim diabłem, ale głowa była tak gorąca po czwartkowej imprezie, że wypalała nawet instaxy. Przejechałem tylko metr i wyłączyłem silnik, bo nigdy nie jeżdżę po pijaku. Może dlatego, że nie mam prawka?

 Zapomniałem dodać, że wpadł do nas na melo też Facehunter i Jessica - dziękuję za obecność i wypitą wódeczkę. Piona i do zobaczenia na kolejnym melanżu - trasa Maffashion x Liestyle* rozpoczęta!

http://gde-default.hit.gemius.pl/hitredir/id=za.qmOsCfv5UxrouWNRICpdS.h6gl8dPGIefIZ.cEz3.X7/fastid=jjgwuezntntvcynkflcvhhcxwgmx/stparam=lodjiqrmfd/url=