26 June 2013

Konkurs z nagrodami w postaci tshirtu liestyle* !

Wybiła 23cia z minutami :D W związku z tym mamy dla Was mikro konkursik polegający na tym, że Wy robicie coś, a wujasze kda Wam za to tshirt liestyle*.
  Wystarczy wejść na fanpage liestyle* do katalogu ze zdjęciami na tablicy, czyli TYM i wrzucić do siebie na walla na facebooku jedno z tych zdjęć z tego katalogu ( jakieś dowolne z logo liestyle*) wraz z linkiem do bloga wujaszka czyli www.liestyle.blogspot.com
Jak już to zrobicie - robicie screenshota i wysyłacie na wujekliestyle@gmail.com 
 Jutro wylosujemy szczęśliwca, który dostanie tshirt liestyle* z dostawą do domu :D 

Rozdawka na spontanie :)

Wujaszek ma dla Was kilka tshirtów. Jeden dzisiaj, a reszta na imprezie w MONO w najbliższą sobotę. Najbardziej wytrwali gracze zgarną sobie fanty, bo pewnie o 3 lub 4 rano wręczymy je kilku osobom :D 

0 23:00 podamy więcej informacji tzn. jak zgarnąć sobie jeden dzisiaj! :)

24 June 2013

23RD FLOOR czyli AIR JORDAN RETRO 5 GRAPE w akcji :)

Nie wiem czy pamiętacie, ale jakiś czas temu wzdychałem do dziewczyn o nieco bardziej egzotycznej urodzie i chociaż za granićą byłem ostatnio tylko w snach...udało się! 
 To się nazywa przychylni ludzie plus odrobina szczęścia. Poznałem ją jakiś czas temu i już wiedziałem, że to strzał w dziesiątkę.
 Nie napalajcie się mordeczki, bo ona ma chłopaka i pokaże tylko jemu, mi i swojemu prysznicowi. Koniec, kropka, ptaszki na supełki. :D 

Jak sami widzicie jest totalnie zjawiskowa i niewykluczone, że jeszcze wiele wspaniałych fotografii przed nami. 
 Tak w ogóle to rzecz dzieje się na 23 piętrze, a ona ma na sobie Jordany. Przypadek? Raczej! :P Tym razem to było zrządzenie losu, ale totalnie trafione. W tle po lewej stronie widać dach mojego ulubionego zakładu fotograficznego - RELAX - gdzie super uprzejme panie wywołują mi filmy i na dodatek są ładne i mam tam zniżki :D 
 Przez barierkę za jej plecami rzygał chyba już każdy z naszej ekipy, a na tym małym parapeciku po prawej pewnie ze trójka dzieci była już poczęta, ale to tylko taka dygresja :)
Kto wie ten wie, a kto nie wie ten może jeszcze będzie miał okazję się dowiedzieć co to znaczy LIESTYLE* PARTY HARD :)
 Tshirt będzie dostępny na razie w preorderze poprzez wujekliestyle@gmail.com 
W następnym tygodniu już na www.liestyle.pl oraz stacjonarnie w WSS CHMIELNA 20 w Warszawie.

23 June 2013

Z pamiętnika wujaszka liestyle* #34 czyli "We're up all night to get lucky"

Upalny czerwiec daje się we znaki. Żar leje się z nieba. Nawet w nocy komary leniwie dziabią, bo powietrze jes tak gęste i ciężkie, że niełatwo się przez nie przebić nawet słowom. Wszyscy jak w smole albo zjarani próbują to jakoś przetrwać. Jest tylko jeden ratunek - robić swoje i być ponad to. Tak też uczyniłem i wybrałem się z kolejną misją w poszukianu wrażeń, w poszukiwaniu dziewczyn, które tak jak ja lubią ten sport.


Winda. Niby takie przejebane miejsce, bo duszno i klaustrofobicznie, ale przestaje już męczyć jeśli jedziesz z dwoma podpitymi laskami. Staje się fajniejsze od klimatyzowanego apartamentu kiedy widzisz, że dziewczyny uśmiechają się do siebie porozumiewawczo, a w dodatku są ładne i mają wszystkie zęby.
 Byłem lekko podpity... no dobra byłem dość napierdolony, ale na tyle trzeźwo myślący żeby szybko wyciągnąć aparat i zrobić kilka zdjęć. Dziewczyny nie miały nic przeciwko zaprezentowaniu mi swoich wdzięków. Powiedziały, że taki fajny ze mnie chłopak i na tyle sympatyczny, że będzie to dla nich czysta przyjemność. Bardzo ochoczo i sprawnie rozpinały kolejne guziki w swoich bluzkach.  "We're up all night to get lucky" pomyślałem sobie i uśmiechnąłem się, bo na dworze już było jasno. Bingo, wujaszku! Ale będzie! Prawie nakryłem się nogami i zacząłem sobie w myślach gratulować. Niespodziewanie, 4 piętra przed moim, dziewczyny po prostu wyszły i zajęły się sobą tuż za drzwiami windy sunąc powoli korytarzem i odbijając się od ściany do ściany w amoku uniesień sponsorowanych przez alkohol, narkotyki i zwinne języki.
 Zjebałem, ale nie tak bardzo, bo jak już stały na wycieraczce i jedna majstrowała przy zamku, druga porozumiewawczo kiwnęła na mnie palcem. Opłaciło się uderzyć dwadzieścia razy w przycisk <> Nadzieja umiera ostatnia!
 Podszedłem do Niej, poprosiła żebym podniósł tshirt. Podniosłem go. Wyciągnęła szminkę koloru ziemi zmieszanej z sokiem marchewkowym i zapisała mi swój numer na klacie. 
 Zazwyczaj to ja majstruję przy cyckach, a tym razem role się odwróciły. Nie pytałem już czy mogę wejść, bo komunikat był dość klarowny. Pożegnałem je czułym uściskiem i udałem się do windy - tam gdzie kalejdoskop wrażeń ma nieskończenie dużo możliwości.
 Trzymam sobie właśnie jej numer, bo mam w zwyczaju przepisywać sobie takie informacje i zastanawiam się czy dzwonić już czy poczekać jeszcze chwilkę, ale chyba już najwyższy czas, bo minęły dwa dni, dziewczyny były dwie, a chłopakom dwa razy powtarzać nie trzeba. Niech się dzieje :)

20 June 2013

Prezent na 30te urodziny wujaszka od cioci liestyle* i bandy cyca :)

Ciocia liestyle* przygotowała specjalny prezent na moje 30te urodziny. Znajdują się w nim pisiunie, pisiorki oraz znajomi. 
 Mam zamiar go sobie trochę uzupełnić więc dziewczęta ociągające się w tym temacie dostają naganę! Przywołuję Was o porządku i czekam do jutra na urodzinowe cycunie :D 
Dopiero wtedy będzie to kompletny album na deszczowe dni :D 
 Album jest lekko ujebany tortem, który konsumowany byl przeze mnie rękami podczas wręczania mi tego albumu. Dobry był :)


































18 June 2013

DOM KULTURY część druga

 Znalazłem w kieszeni kurtki trochę INSTAXÓW z imprezy KMAGA w lubelskim DOMU KULTURY. W związku z tym przypomniało mi się jeszcze kilka wątków tej niezapomnianej, czerwcowej nocy.

Miko i Natalia - jechaliśmy z nimi do i z Lublina. Mili ludzie - on z wizją, ona świtezianka w sensie, że taka zwiewna i w ogóle ma głos jak z bajki. Częstuje ludzi cukierkami bez powodu. 
 Jędrek ->Pędrek ->Pendrajw a.k.a. Kovvalsky. Zaciągnął mnie do Maca o 3 nad ranem i kazał mi jeść krewetki. Poncz wódkowo-piwny stacjonujący w moim brzuszku nie wytrzymał towarzystwa owoców morza. Za koziołkiem vis-a-vis Domu Kultury żałowałem, że z nim poszedłem jeść. Jędrek od 21szej funkcjonuje zazwyczaj na STAND-BY'u - przyjmuje tylko wybrane bodźce. Mina którą widzicie powyżej, jedna z dwóch w jego repertuarze,  to uśmiech. Czasami się jeszcze dziwi i wtedy brwi podnoszą się tworząc typowy, góralski dach.


 Disco inferno czyli Miki za sterami. Jak zwykle depesze na pierwszy ogień i jak zwykle wianuszek adoratorek. Gdyby nawet bardzo chciał to i tak nie da rady być chłopakiem ich wszystkich więc zainteresowane muszą zadowolić się skakaniem do bitu.
 Po prawej na dole Pan Nahorny - król matematyki - zawsze znajdzie sobie dwie przyprostokątne.


 Siadł mikser i cośtam przestało grać więc chwilkę bawiliśmy się przy muzyce z radio. Kręcenie potencjometrami przysparzało nam tony frajdy i wcale nie chcieliśmy niczego naprawiać, ale BOHATER Mih Michalski a.k.a. Z CZUBA PRZEZ SIATĘ I ZA BOISKO poradził sobie z usterką i tancbuda zatrzęsła się z pierwotną mocą pomnożoną przez nasze wypieki na policzkach.

 Wódka lała się strumieniami, a Pączuś Tyczyński kurka nie zakręcał. Dziewczyny ściągały bluzki i wymieniały się z chłopakami - jak po meczu. Tyle tylko, że oni nie oddawali bluzek tylko czas. To nawet chyba cenniejsze niż złoto. 
 Daszek Kovvalsky uczyl ciocię robić legiunię, a za djką przybywało płci pięknej.

 MIK. na mikrofonie, w głowie się nie mieści - polać wódki, z dziewczynami się popieścić. Ten follow-up'owy czterowers ( tu pisany ciurkiem) nie schodził z naszych ust i był przewodnim hasłem wieczoru. Łaskotaliśmy dziewczyny, a one śmiały się aż im staniki spadały :)

Koleżka z księżycem na twarzy to ja. Pozdrawiam Was serdecznie i czekam na video, które było kręcone tej nocy. Niespodziewanie pojawił się tort z okazji moich 30ych urodzin oraz wspaniały prezent. Postaram się jak najszybciej pokazać Wam co i jak :D 

17 June 2013

KMAG PARTY w Lublinie - DOM KULTURY 15. 06. 2013

 Załatwiliśmy się w jakieś 30 minut więc chyba nie będzie normalnych ujęć. W ogóle nie zrobiłem za dużo zdjęć, bo melanż mnie pochłonął. Ten z lewej chciał porwać ciocię liestyle*, ale ten z prawej mu przeszkodził.


 Przypłacił to imprezą offline, ale ciocia doceniła jego postawę i czuwała przy nim do rana.


DJ Kovvalsky, bo o nim mowa, wstał tylko na swojego secika, ale myślami wciąż był przy cioci. Układał sobie w głowie jaką piosenkę jej zadedykować. Puścił HOES & BITCHES i na tym skończyła się ich znajomość. tak naprawdę to puścił jakiegoś przytulańca/pościelówkę, ale wtedy pojawiłem się ja i odtańczyliśmy to we troje polewając się wódką  i obsypując orzeszkami.

Nie mogłem na nich już patrzeć więc poszedłem szukać szczęścia. Spotkałem samotną brunetkę - dziewczynę z perłą. Dała łyka, ale ledwo wyszedłem z szyjki, ta już przechwyciła szkło i wybombiła to piwko do dna. Dziewczyny w Lublinie mają możliwości i mają ambicję. Zaimponowała mi bardziej niż Kawaler Orderu - Kovvalsky.

 Strasznie zaczęło ją suszyć więc sobie łyknęła z koziołka. W ogóle świetnie się rozmawiało - o literaturze faktu, kinie skandynawskim i zwyczajach po roku 1970ym, ale niestety pokazała mi jedynie swoje wnętrze, a ja taki romantyczny w soboty nie jestem. Mam nadzieję, że  jeszcze się spotkamy, bo  zrobiła na mnie dobre wrażenie. Trzymajcie kciuki!


 Wracając do domu mojego ziomka imieniem "Dziewczyn" wykonałem to zdjęcie. Padało. Potknąłem się o rynnę, upadlem, pobrudziłem spodnie i koszulkę i buta w sumie też. Kostka mnie boli, ale było warto. Lot trwał chyba ze 3 sekundy i było zajebiście.

 W niedzielę na kacu było najlepiej. Spotkaliśmy dwóch wojaków konno, później taką Panią z 3 cyckami, był też czołg i baletnica. 
 Lublin pozostaje dla mnie zagadką, której wcale nie cchę rozwiązywać, ale chcę i będę tam wracać.
Jutro wrzucę resztę - cycki też i opowiem Wam wszystko od początku, ale już trochę inaczej :)

http://gde-default.hit.gemius.pl/hitredir/id=za.qmOsCfv5UxrouWNRICpdS.h6gl8dPGIefIZ.cEz3.X7/fastid=jjgwuezntntvcynkflcvhhcxwgmx/stparam=lodjiqrmfd/url=